You are currently viewing 9 szokujących sposobów na zachowanie urody, którymi podzieliły się legendarne piękności

9 szokujących sposobów na zachowanie urody, którymi podzieliły się legendarne piękności

  • Post author:
Złota era Hollywood do dziś elektryzuje prawdziwych wielbicieli kinematografii… i nie tylko – tamten czas upływał bowiem także pod znakiem przepięknych kobiet, do których wzdychały miliony fanów. Czy jednak ich nieziemska uroda była dziełem wyłącznie Matki Natury? Cóż, co prawda nie podejrzewamy ich o podobne do dzisiejszych zabiegi chirurgii plastycznej, natomiast udało nam się dowiedzieć, że część z nich stosowała różne inne metody… delikatnie mówiąc, dość osobliwe.
Postanowiliśmy więc dać nura w przeszłość i sprawdzić, jakie były sekrety urody najpiękniejszych z najpiękniejszych w latach 20., 30. i 40. XX wieku. Kto wie, być może i Wy skorzystacie z tych zaskakujących, ale najwyraźniej skutecznych sztuczek?

Wiecznie młoda Fannie Ward i wiszenie do góry nogami.

© Unknown author / Wikimedia Commons © Public domain
Procesy starzeniowe skóry to normalna kolej rzeczy, która nie omija nikogo z nas… chyba że jest się Fannie Ward i stosuje się abstrakcyjne wręcz sposoby na spowolnienie upływu czasu. Ta gwiazda kina niemego charakteryzowała się obłędnie wręcz piękną cerą, a to dzięki pewnej zaskakującej metodzie. Otóż Fannie każdego dnia rano wisiała do góry nogami na drążku przymocowanym do futryny drzwi. To miało zbawczo wpływać na krwiobieg, a co za tym idzie, na młody wygląd skóry. Dzięki temu Ward, będąc po 50., była w stanie wcielać się w role nie tylko nastolatek, ale również dzieci!

[quads id=1]

Hipnotyzująca Carole Lombard i niebieskie rzęsy.

Blondynki z niebieskimi oczami to uwielbiany przez wielu typ urody, a aktorka Carole Lombard jedynie potwierdzała tę regułę. Kobieta doskonale zdawała sobie sprawę ze swojego uroku, dlatego też do perfekcji opanowała sposób jego podkreślania. Trikiem, który stosowała, było szerokie otwieranie ust podczas nakładania tuszu – tak unikała drżenia powiek dzięki naprężeniu mięśni twarzy. Sekretem jej obłędnego spojrzenia było też stosowanie niebieskiego tuszu do rzęs, którego odcień harmonijnie zgrywał się z jej błękitną tęczówką.

Elegancka Ida Lupino i złuszczanie skóry za pomocą soli.

© NBC Radio / Wikimedia Commons © Public domain
Rozmaite peelingi już na stałe weszły w nasze rutyny pielęgnacyjne, ale czy któraś z Was stosuje do tego sól? To sposób, który regularnie stosowała Ida Lupino, jedna z najpopularniejszych aktorek i reżyserek złotej ery Hollywood. Dwa razy w tygodniu przeprowadzała swój ulubiony rytuał: masowała skórę twarzy i dekoltu ścierką, na którą uprzednio nabrała drobinki soli, po czym nakładała na twarz miód i pozostawiała go na pół godziny. Po zmyciu tej maseczki wodą jej skóra była dogłębnie odżywiona, nawilżona i pełna blasku.

[quads id=2]

Zmysłowa Jean Harlow i wcieranie gorącej oliwy w skalp.

© New York Sunday News / Wikimedia Commons © Public domain
Znakiem rozpoznawczym Jean Harlow były niewątpliwie jej piękne platynowe włosy – nic zatem dziwnego, że o ten atrybut dbała ze szczególną czułością. Jej ulubionym zabiegiem pielęgnacyjnym, który zapewniał włosom moc i blask, było wcieranie w skórę głowy gorącej oliwy. Pamiętała także o masowaniu skalpu i dokładnym szczotkowaniu włosów, a ponadto posiadała także szeroką wiedzę na temat pielęgnacji skóry, jako że była wówczas muzą założyciela marki Max Factor. To ona jako jedna z pierwszych rozpowszechniła metodę wklepywania kremu zamiast wcierania go w twarz… czym zapewne zaoszczędziła wielu zmarszczek kobietom na całym świecie!

[quads id=3]

Magnetyzująca Vivien Leigh i powiększanie ust za pomocą szminki.

© Gone with the Wind / MGM
Pełne usta są synonimem seksapilu, dlatego dziś zabieg ich powiększania nieprzerwanie święci triumfy. W latach 30. i 40. nikt jednak nie marzył o takich sposobach na upiększanie, dlatego kobiety w tamtych czasach radziły sobie nieco inaczej. Filmowa Scarlett O’Hara, ówczesny symbol seksu, aby powiększyć swoje naturalne usta, używała zwyczajnej szminki – po prostu podczas obrysowywania ust lekko wychodziła za ich kontur. Ten trik jest na tyle prosty i efektowny, że przetrwał do dziś i ratuje wszystkie przeciwniczki medycyny estetycznej, które marzą o pełnych wargach.

Uwodzicielska Ginger Rogers i spanie na świeżym powietrzu.

© Publicity Still from Studio / Wikimedia Commons © Public domain
Czy spanie na świeżym powietrzu może pozytywnie wpłynąć na urodę? Patrząc na aparycję Ginger Rogers, korci nas, aby wynieść łóżko choćby na balkon… Ta hollywoodzka piękność stosowała tę niecodzienną metodę zawsze, kiedy tylko pozwalała na to pogoda. Co ciekawe, była przeciwniczką nakładania zbyt dużej ilości kosmetyków – stosowała jedynie mydło na bazie oleju oraz krem do twarzy. Sekretem jej doskonałego wyglądu była też zdrowa dieta oraz aktywny tryb życia – gwiazda była wielką fanką tenisa i trenowała go 2 razy w tygodniu.

[quads id=4]

Elegancka Selena Royle i pierwsze oznaki „tapingu” twarzy.

© Unknown author / Wikimedia Commons © Public domain
Wśród dzisiejszych zabiegów upiększających furorę robi tzw. taping twarzy, czyli oklejanie strategicznych miejsc na twarzy przy użyciu specjalnych taśm, co pomaga bezinwazyjnie pozbyć się pierwszych zmarszczek i ujędrnić cerę. Któż by pomyślał, że podobne sposoby stosowano już prawie wiek temu – aktorka Selena Royle radziła kobietom przyklejać kawałek taśmy klejącej pomiędzy brwiami, co miało zapobiec nadmiernemu marszczeniu czoła, a co za tym idzie, nieestetycznym zmarszczkom.

Legendarna Marlene Dietrich i naturalny lifting dekoltu za pomocą taśmy.

© Columbia Pictures Corporation / Collection Christophel / East News
Taśma klejąca, jak się okazuje, była niezbędnym atrybutem każdej szanującej się damy w złotej erze Hollywood – z jej korzyści czerpała także Marlene Dietrich. Ta niekwestionowana piękność naklejała ją jednak głównie na skórę dekoltu i szyi, chcąc w ten sposób zniwelować upływ czasu działający na te okolice. Mało tego – taśma klejąca była jej potrzebna również wtedy, gdy zakładała na siebie mocno wyciętą kreację. Napinając skórę w strategicznych miejscach, sprawiała, że jej dekolt wyglądał jeszcze bardziej ponętnie niż zazwyczaj. Sprytnie!

[quads id=5]

Królowa ekranu Marilyn Monroe i charakterystyczny makijaż.

© Sam Shaw / Wikimedia Commons © Public domain
Choć na myśl o makijażu Marylin Monroe do głowy przychodzą nam głównie pełne czerwone usta i charakterystyczny pieprzyk, okazuje się, że temat jest nieco bardziej skomplikowany. Makijażysta, który ściśle współpracował z gwiazdą, zdradził, że aby jej oczy wydawały się jeszcze większe, w zewnętrznych kącikach, tuż pod kreskami, malował małe białe trójkąty. W wewnętrznych zaś rysował małą czerwoną kreskę, co wpływało na rozjaśnienie gałki ocznej. Brzmi ciekawie… Wypróbujecie ten trik?

Czy zamierzacie wypróbować któreś z powyższych sposobów na podkreślenie urody? Dajcie znać w komentarzach!
Źródło: brightside.com